Posty

Róża-królowa kwiatów.

Obraz
Róża to piękny kwiat. To czas ich kwitnienia. W moim małym ogrodzie mam ich kilka . Prężą swoje łebki w stronę słońca. "... Kobieta jest jak róża: na to ma kolce, by je owijać płatkami..." Julian Tuwim. "... Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy..." Juliusz Słowacki. W moim małym ogrodzie, te piękne kwiaty przyciągają różne owady; trzmiele, osy czy pszczoły. Róża jest krzewem rozpowszechnionym na całym świecie. Jest ich ok. 200 gatunków m.in: róża alpejska, a także róża eliptyczna. Róża jest nie tylko krzewem ozdobnym, ale również używana jest w przemyśle kosmetycznym, a płatki wykorzystuje się w przemyśle spożywczym. Jest znana także w zielarstwie, jako środek leczniczy.

Zamek Pszczyński.

Obraz
Zamek w Pszczynie przyciąga uwagę. To tutaj miał swoją siedzibę ród Hochbergów.  Jej początki sięgają XIV wieku. Z biegiem lat zmieniała swój kształt oraz właścicieli. Ostatnimi byli Hochbergowie. Kupli oni pszczyński zamek od rodziny Promnic. To Promnicowie zaczęli przebudowę zamku a dokończył ją książę Anhalt-Kothen.  Gdy książę Anhalt przejmował Pszczynę była ona Wolnym Państwem Stanowym. Cały majątek był objęty majoratem, co oznaczało, że przechodził z ojca na najstarszego syna. Na zamku gościł m.in: Georg Philipp Teleman. Hochbergowie przejęli ziemie pszczyńskie po śmierci ostatniego z rodu Anhalt-Kothen. Władali oni Pszczyną do końca II wojny światowej. To im zamek zawdzięcza swój największy rozkwit. To ich herb jest nad drzwiami wejściowymi do zamku. Za czasów rodu Hochberg na zamku częstym gościem był cesarz Wilhelm II. Detale zdobiące wejście i te nad oknami zasługują na osobny post. 

Podbiel magiczna wieś.

Obraz
Wracając z Orawskiego Zamku zatrzymaliśmy się w niewielkim miasteczku o nazwie Podbiel. Miasteczko to słynęło z pięknych drewnianych domów. Wyglądały jakby zostały przeniesione ze skansenu.  O tym, że żyli tam ludzie świadczyły stojące obok furtek kubły na śmieci oraz linie energetyczne. Miasteczko otaczały góry. Te domy są typowe dla tej części Słowacji. Podbiel to raczej wieś niż małe miasteczko. Urzekły nas te domy. Chaty zamieszkiwały dwie rodziny, mające wspólną kuchnię a osobne izby sypialne. Dziś te piękne domy stoją większości puste.  Ta część wsi Podbiel została uznana za rezerwat architektury drewnianej, nazywana jest Bobrovą ral'ą. Składa się ona z 18 domów połączonych podwórzami.  W domach w których wiszą firanki, turyści mogą znaleźć nocleg. Przed jednym z takich domów zauważyłam rzeźbę niedźwiedzia trzymającego ul. 

Miasteczko Galicyjskie - skansen sanocki.

Obraz
To już kolejna moja bytność w tym skansenie. Zatrzymaliśmy się w Sanoku, by zobaczyć skansen .  Było tu cicho i spokojnie, bardzo nam to odpowiadało. Mogliśmy spokojnie spacerować po miasteczku, przyglądać się stojącym tu chatom. W jednej z nich zorganizowano wystawę poświęconą historii miasteczka galicyjskiego. Zbliżał się zmierzch. Mrok dodawał uroku całemu miasteczku.  Gdy przyjechaliśmy do Sanoka było całkiem jasno. Choć dochodziła godzina 19.00, to wydawało się, że to jest środek dnia, a nie jego koniec. Zatrzymaliśmy się na dobrze nam znanym szutrowym parkingu. Pewnie jeszcze nie raz będę wracać do tego skansenu. To miejsce jest wyjątkowe. 

Sandor Marai- Znieważeni.

Obraz
Sięgnęłam po tego autora po rekomendacji Gosi z bloga Moje Podróże . Pierwszy raz stykam się z książkami Marai'a. Co do książki mam mieszane uczucia. Przyznam szczerze jest ciężka. Bohaterem jest " Głos ". Opowiada historię w sile wieku, zamieszkałego na przedmieściach Paryża. "...Obok mnie przeszła dziewczyna, przeszła bardzo blisko, jej perfumy miały w sobie coś z utworu ulicznego kataryniarza opartego na motywie podkradzionym Bachowi czy Debussy'emu...."   Nie polubiłam tego autora, może z czasem bardziej przypadnie mi do gustu. Proponuję tę opowieść do między czytelniczego kącika. Akcja książki toczy się na przedmieściach Paryża.  Jest tu opisana historia pewnego francuskiego rodu. Główny bohater przenosi się w lata 30-te XX wieku do ówczesnego Paryża. Autor subtelnie daje znać o końcu pewnej epoki.     

Cerkiewna płyta nagrobna w Chmielu.

Obraz
Bardzo nas zaciekawiła ta płyta nagrobna. Jest napisana w języku starocerkiewnym.  Na płycie tej są dwa połączone herby. Należały do rodów, które niegdyś władały tymi ziemiami. Dubianskich i Orlickich. Chcieliśmy wiedzieć co jest napisane na tej płycie. Zapytaliśmy o to osobę, która opiekowała się kościołem.Niestety nie znała j. starocerkiewnego. Dopiero później zauważyliśmy tabliczkę z tłumaczeniem tego co jest napisane na tej płycie. A brzmi ono tak: "...Roku Bożego 1644, miesiąca lipca, dnia 17. Tu leży szlachetna Pani Freonia rodzona córka Pana Eustachego Dubianskiego, a małżonka Pana Jana Orlickiego. Spoczywa tu w wierze, czeka daru,którym darem obiecane w niebie Królestwo. ". Tuż obok herbu są inicjały zmarłej kobiety.