Muzeum to mieści się w dawnej fabryce Izraela Poznańskiego. Jest malutkie, a przez to bardzo klimatyczne...Poznański, to miał smykałkę, do interesów... Jak stwierdził, że nie opłaca mu się kupować z zagranicy bawełny, a kupował głównie tą z Ameryki, to co zrobił. Kupił pola w Afryce i tam wysiewał bawełnę, także nie musiał nic sprowadzać, bo miał własny produkt. Stworzył również własną flotę, by móc bawełnę przewozić. W ten sposób, można powiedzieć "upiekł " dwie pieczenie na jednym ogniu...Miał własną bawełnę i własny transport... Mając tak wielką fabrykę, Poznański miał również swoją straż pożarną...Praca w takim zakładzie była bardzo uciążliwa, my przekonaliśmy się o tym, gdy oprowadzający nas po tym muzeum pan uruchomił dwa ze stojących tam krosien... Bardzo często pracujący w takich zakładach ludzie cierpieli na problemy ze słuchem...W takiej sali, było pewnie ponad 100 decybeli...Co po jakimś czasie powodowa...
Nasze myśli do bliskich zmarłych biegną przez cały rok, ale ten Dzień szczególnie nam o nich przypomina chociaż powinien to robić raczej Dzień Zaduszny....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam świątecznie...
Jako człowiek wierzący, jestem zobowiązana, aby codziennie się modlić za dusze moich Ukochanych Rodziców i Dziadków...
OdpowiedzUsuńW tych dniach szczególnych oczywiście odwiedzam ich groby.
Pozdrawiam serdecznie:)*
Światełka pamięci...
OdpowiedzUsuńPiekny wpis o przemijaniu serdecznie pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitaj.
OdpowiedzUsuńLubię wędrowki po cmentarzach, lubię powspominać tych, którzy odeszli na drugi brzeg.
Nie wszyscy jednak są warci wspomnień.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
Piękny wpis na ten dzień pełen zadumy i wspomnień.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam bardzo serdecznie:-)